Wracam do gazety publikującej „wczorajsze” wiadomości, czyli do „GW”. Ostatnie wyczyny państwa redaktorów nie wskazują na to, żeby nastąpiło jakieś opamiętanie. W każdym razie, jeśli chodzi o tzw.reformę emerytur. Przed głosowaniem wniosku o referendum „GW” zamieściła teksty dwóch autorów poprzedniej reformy, którzy przecież mogliby wykorzystać szansę, by zachować się godnie, czyli milczeć w tej sprawie. Tymczasem Leszek Balcerowicz i Marek Góra energicznie włączyli się na zaproszenie ‚GW” do dyskusji o koalicyjnych propozycjach. Wystąpili ochoczo w roli straszaków. Mówili, co chcieli. Nikt im nie zadał żadnego trudniejszego pytania, ani nie zapytał o ściemę z 1999 r. Obaj bardzo kręcili nosem na osiągnięty przez koalicję PO-PSL tzw. kompromis, pozwalający na wcześniejsze częściowe emerytury przy odpowiednio długim stażu pracy (35 lat dla kobiet i 40 dla mężczyzn).
Oczywiście dla średnio inteligentnego obywatela przyjęte rozwiązanie nie jest do przyjęcia. 50 proc. niskiego świadczenia to już stawka głodowa, a na dodatek odliczana w całości od zebranego kapitału, czyli zmniejszająca emeryturę właściwą. Ale dla obu panów – to rozmiękczanie „reformy”, po to by przeszła, i tylko dlatego mogliby je ewentualnie zaakceptować. Bo zasada, którą głoszą, jest oczywiście znacznie radykalniejsza-wydłużyć czas pracy do 67 lat już teraz, od razu dla wszystkich!
To doskonałe rozwiązanie dla OFE i całego systemu giełdowego, który w ogromnej mierze opiera się na funduszach emerytalnych. Wydłuża też im natychmiast korzystanie z pieniędzy przyszłych emerytów na bieżąco. A czy ich inwestowanie przynosi korzyści komukolwiek innemu poza nimi i giełdami, czyli kapitałowi, to nikogo nie interesuje. W umowach z funduszami nikt niczego przyszłym emerytom nie gwarantuje, bo nie może. A inflacja przekroczyła już 4 proc. w skali rocznej, a co będzie dalej, nie wiadomo.
Reforma systemy emerytalnego to przedsięwzięcie całościowe, poważne, wymagające czasu i debaty ze wszystkimi środowiskami, by jej autorzy nie dziwili się zachowaniom ludzi. Np. ileż to już razy słyszałam, ze w sprawie nowych emerytur zabierają głos ludzie starsi, których już nie powinno to interesować. Abstrahując już od faktu, że przecież każdy ma rodzinę, w której niewątpliwie znajdują się osoby żywotnie zainteresowane, ich zaniepokojenie wzbudza stałe naruszanie praw nabytych, które może uderzyć także w nich, bardzo boleśnie, i w sposób równie nieprzemyślany i woluntarystyczny jak dzisiejszych trzydziestolatków.
Ta „reforma” taki niepokój budzi! Za mało o niej wiemy.Samo podniesienie wieku przechodzenia na emeryturę żadną reformą przecież nie jest.
Wydawałoby się np. logiczne, by po osiągnięciu wieku określonego w zawartych umowach z OFE można było wypłacić cały kapitał. Albo , żeby w związku z przedłużeniem czasu pracy można było już teraz przenieść ten kapitał do ZUS i nie płacić za zarządzanie. Rozwiązania mogą być zresztą różne, ale nie wolno straszyć głodowymi emeryturami przy zachowaniu obecnego systemu, który służy wyłącznie tym, którzy obracają naszymi pieniędzmi! Jeżeli ma być reforma, to niech będzie prawdziwa.Bogatsze od nas kraje mają system solidarnościowy, a tymczasem spadkobiercy „Solidarności” postawili na system kapitałowy, przeciwko któremu protestuje kto ? Związkowcy z „Solidarności” właśnie. Krzyczą, że nie o taką Polskę itd., ale „GW”- z tej samej kołyski- postawiła na dobroczynność i miłosierdzie kapitału! Czy tak ma być, panie i panowie z „GW”? Przecież trwający kryzys ujawnił w pełni niepowtarzalne zalety prywatnych instytucji finansowych (do których zaliczają się OFE) czyli egoizm, chciwość, bezwzględność i gotowość do żerowania, w przypadku niebezpieczeństwa dla swoich interesów, ze środków publicznych. Mogą coś o tym powiedzieć ofiary obecnego kryzysu, który nie zakończy się jutro i „oburzeni”, których koczowanie na ulicach zmusiło w końcu odpowiedzialnych za kryzys spekulantów do choćby częściowej rezygnacji z podobno nadal należnych im bonusów. Kolejną ściemą jest straszenie dziurą demograficzną bez zaproponowania jakichkolwiek inteligentnych propozycji dla młodych rodzin.Itd,itp. Za kogo rządzący uważają obywateli? Jak traktuje „GW” swoich czytelników? Cd. nastąpi!
joanna s.
