Pani profesor Maria Poprzęcka udzieliła wywiadu wysokim obcasom. Można powiedzieć, że wymarzyłem sobie taką okoliczność – poznać z pisma, które czytam stale, poglądy najwybitniejszego autorytetu sztuki aktualnej i zarazem w skondensowanej formie uzyskać odpowiedzi na pytania dotyczące sensu sztuki najnowszej (nurtujące przecież nie tylko mnie) – to przecież nadzwyczajne wydarzenie.
Poruszyły mnie te odpowiedzi, a chyba ściślej zwierzenia, pani Profesor też dlatego, że prawie nie spotyka się takich aktów odwagi, zwłaszcza ze strony uznanej klasy specjalisty, renomowanego pedagoga, popularyzatora i przewodnika w świecie sztuki, do publicznego przyznania się, obnażenia, swoistego striptizu, do swej kompletnej bezradności w ocenie zjawisk artystycznych, procesów tworzenia i ich uwarunkowań. Krótko: pani Profesor specyficznie w/g mnie „kuma” lub „nie kuma” współczesnej sztuki, co nie przeszkadza jej bez osłonek i wątpliwości głosić swą hierarchię wartości, „listę rankingową”, na której są tacy, a nie inni artyści, na takich i takich miejscach. A wszystko razem wyrażane jest w języku, jakim komunikuje się z publicznością, artystą, odbiorcą sztuki i nie jest to język, delikatnie mówiąc, zbyt przekonujący.
Odwaga, którą mi zaimponowała pani Profesor, jest być może jedynie jej kaprysem. robieniem oka do czytelnika. Wszystko być może…

JOANNA RAJKOWSKA foto DOMINIK WIZE
Wszelako, mamy więc wreszcie ranking artystów – dzieł polskiej sztuki współczesnej i wygląda on tak; 1. Zbigniew Libera „Mieszkańcy„, 2. Katarzyna Kozyra „Święto wiosny„, 3. Jarosław Modzelewski „Łódź przy brzegu„, i kolejno (domniemuję na podstawie ilości miejsca im poświęconego) Artur Żmijewski „Oko za oko„, Julita Wójcik „Obieranie ziemniaków”, Leon Tarasewicz, Włodzimierz Pawlak, „Polacy formują flagę narodową„, chyba jednak Wilhelm Sasnal (choć „trudno mu się odnaleźć w roli artysty celebryty„) itd. itp.
Zgoda. Pani Profesor odsłania różne drogi prowadzące ją do ostatecznych konkluzji, takich jak:”Na tym polega sztuka ,że się nie wie„, Co po naszej sztuce zostanie? „Niewiele jak zawsze”, „Stare ciało jest prawdziwe, a przez to piękne” twierdzi pani Profesor, co prawda za Platonem ale jednak…”Stoję przed tym Modzelewskim i chcę patrzeć.Patrzeć i patrzeć„‚. (trochę mnie dziwi – przyp. mój a.s. – że tak wstrząsnął panią Profesor motyw ilustracji ze Świerszczyka sprzed półwiecza i z takimże „bogactwem” pikturalnym, ale niech tam. może to żart), „Kozyra jest świetna„, „Potrafię przejść przez całą galerię i patrzeć w sufit. Trzeba umieć się bronić przed inflacją sztuki„, „Pan myśli, że ja chodzę po muzeum i mędrkuję? Przeciwnie. Czysta, bezmyślna intuicja„, „w muzeach najbardziej lubię widok za oknem„, „Powinniśmy (krytycy sztuki – przyp. m.)cierpliwie, przystępnie i atrakcyjnie tłumaczyć (…) Jeśli Polakom pokazywano sztukę, ucinając ją na roku 1914 lub 1945, to trudno się dziwić, że są zaszokowani, kiedy Julita Wójcik obiera kartofle w państwowej galerii. Tylko po co ona obiera te kartofle? „Żeby dowartościować to, co jest codziennością, zwłaszcza kobiet”. Kiedy pani ostatnio obierała ziemniaki? „Trzy dni temu, bo potem był ryż„.
Andrzej Skoczylas