Leży przede mną zielonkawo-szara książeczka. BAUMAN/BAŁKA. Druk bibliofilski, 300 egzemplarzy (mój 176). Wydawca Narodowe Centrum Kultury 2012. Podarował mi ją zdesperowany i zniechęcony, zasłużony artysta – może ty coś z tego zrozumiesz.
Mirosław Bałka jest światowej rangi artystą wymienianym jednym tchem obok Krzysztofa Pendereckiego, nawet przez gazety kierowane do myślącej części opinii publicznej. To już się stało, lecz prosi się jednak o jakieś wyjaśnienie, natomiast Zygmunt Bauman rekomendacji nie wymaga, należy do wąskiej grupy niekwestionowanych światowych autorytetów w dziedzinie humanistyki i filozofii. Co połączyło tych panów, czego efektem jest zielona książeczka? Wygląda, że zachwyt i przeżycie złożoności świata. Oraz Dzieło Bałki.
A więc Zygmunt Bauman doznał szoku, stykając się, powiedzmy tak, organoleptycznie, z dziełem Bałki w CSW Zamek Ujazdowski w 2011, dopiero na wystawie ( nazwanej w książeczce doświadczeniem) fragment. Nie przeszkodziło mu to jednak -jak widać – wiedzieć o nim w s z y s t k o, kiedy pisał wyczerpujące eseje do katalogów artysty: 17×23,5×1,6, White Cube, Londyn (2008), How It Is, Tate Modern, Londyn (2009).
„(…)po wystawie fragment w CSW Zamek Ujazdowski był Pan wówczas moim przewodnikiem – mówi Bauman – błąkałem się w oszołomieniu. Dopiero kiedy wróciłem z tej wystawy, uświadomiłem sobie. że przeżyłem w toku wędrówki po Zamku moment olśnienia.”
Zielona książeczka jest dialogiem, spotkaniem dwóch tuzów. Skoro jeden jest niekwestionowanym autorytetem ulegającym olśnieniu wymową dzieła drugiego, swego rozmówcy, to uprawniony jest tu chyba ich równy status. Zdaniem wydawców spotkaniem porównywalnym z dialogiem filozofa Jean-Luc Nancy z malarzem Simonem Hantaim, mającym ilustrować dzieło ich przyjaciela Jacques’a Derridy Le Toucher, Jean-Luc Nancy, czy relacjami Jean-Francois Lyotarda z Danielem Burenem, Valerio Adamim, Barnettem Newmannem i innymi luminarzami.
Przypomina mi się tu, nieco tylko a propos, wydarzenie sprzed lat, gdy młody, ambitny malarz F. zwrócił się do mocno sędziwego już profesora Bohdana Suchodolskiego (przypadkowo będącego wówczas przewodniczącym PRON) z prośbą o napisanie mu wstępu do katalogu wystawy. Cóż, profesor Suchodolski uprzejmie napisał (bo nie musiał oglądać), nikt tego nie musiał czytać bo i po co, wystarczało natomiast to jako akceptujący znak firmowy dla publicity i jako uzasadnienie dla ekspozycji na weneckim biennale. Metoda jest więc znana od dawna i skuteczna, przy tym nieopatentowana ( przyp. mój – AS)
Mirosław Bałka zmotywowany tak entuzjastycznym odbiorem swego dzieła, udał się do Leeds, miejsca pobytu Zygmunta Baumana, by uzyskać tam potwierdzenie jakości swych racji w dialogu z Myślicielem ( więc; sam myślę itd.) Przywiózł z sobą swoje dzieło: reprodukcję ściany ze swej pracowni wypełnionej notatkami, szkicami pomysłów, skojarzeniami, dokumentami, reprodukcjami, znakami.
Aranżacja Bałki pt. How It Is w Hali Turbin Tate Modern w Londynie, należy bez wątpienia do najważniejszych, najbardziej prestiżowych i nobilitujących prac artysty. To jest najwyższa półka.(Choć mógłbym sobie wyobrazić tam np. Obieranie ziemniaków, jak miało to miejsce w Zachęcie, a przy możniejszym kuratorze, i w Tate Gallery. Czemu nie?)
Sam mówi o swej pracy: „- Chodziło mi o dotknięcie istoty świadka. Ludzie, którzy tam weszli, stawali się świadkami. Oni nie byli widzami. Można to było osiągnąć jedynie w efekcie ulotności How It Is, które stało w Hali Turbin tylko przez pół roku. W tym jednym konkretnym miejscu. Niepowtarzalne. Tylko ci, którzy tam byli, mogli tego doświadczyć. To było coś więcej niż widzenie i zobaczenie – to było wejście i doświadczenie.(…)”
BAUMAN „(…) Zamknąć oczy na byt, żeby dostrzec bycie. Oczy szeroko zamknięte! W moim przekonaniu buduje Pan swe dzieła wokół odbiorców. Tak naprawdę dziełem stają się ich przeżycia. To wielkie długie pudło w Tate Modern, ten tunel, było tylko narzędziem produkcyjnym dla pewnego doświadczenia. Dziełem sztuki,wielkim dziełem sztuki było wejście ludzi po rampie do wnętrz tego ciemnego kontenera, ich bycie w tych wielkich grupach ludzkich bardziej przeczuwanych niż odczuwanych (…) „ Profesor przeczuwa jednak, że jego wywód może mieć słabe strony,sięga więc po świadectwo Hannah Arendt na temat sztuki – przyp. m. – AS „(…)okazuje się, że kryterium, dzięki któremu można odróżnić wielkie dzieło sztuki od niedzieła, – mówi Hannah Arent – jest takie, że wielkie dzieło sztuki zachwyca jeszcze po upływie trzystu, czterystu lat czy nawet dłużej. Pańskie dzieło zostaje w przeżyciu i odbiorcy jako świadkowie mogą je przekazać dalej (…)”.
Teraz nie może być już wątpliwości przy takich kryteriach co jest dziełem, wielkim dziełem, prawdziwym itd. – przyp. mój – AS
BAUMAN – „A ten, co tutaj robi?”
BAŁKA – ” To jest odcięta głowa Holofernesa, tuż obok wycinek prasowy z Ulrike Meinhof i Ulrike Meyfarth. Ta druga, sportsmenka z NRD, ( błąd, była to reprezentantka RFN – przyp. mój- AS), na olimpiadzie w 1972 w Monachium wygrała konkurs w skoku wzwyż. Ponieważ ja także skakałem wzwyż, była bohaterką mojej młodości, sympatią. Ale zestawienie ich dzisiaj jakoś mnie niepokoi.Podobnie jak zbieżność nazwisk Meyfarth i Meinhof i jeszcze ten rok 1972: masakra na igrzyskach w Monachium i aresztowanie członkini RAF. Odcięta głowa Holofernesa i przekrzywiona, trzymana przez policjantów głowa Ulrike Meinhof (…)”
BAUMAN „(…) Co tu na przykład robi ta fontanna, którą widzę na ścianie?
BAŁKA O! Fontanna jest dla mnie bardzo ważna – jak woda. To projekt inspirowany wizytą w Brzezince, wykonany na podstawie zrobionego tam zdjęcia.
BAUMAN Ale to jest komin!
BAŁKA Tak, to są kominy, pozostałość zniszczonych drewnianych baraków.
BAUMAN A to na górze, to co to jest? Jakby wytrysk wody.
BAŁKA Tak, wytrysk wody, który dorysowałem. To projekt rzeźby: komin ze starej cegły, z którego wypływa woda
BAUMAN Czysta woda zamiast brudnego dymu. Znowu gest kopernikański, rzeczywiście.
BAŁKA Ale z drugiej strony: taki komin jest formą falliczną. Ta woda nie jest czysta. To jakby czarna sperma: rodzaj negatywu, a więc nie-życie.(…).
*
BAUMAN „(…) W innej książce Didi-Hubermana, zatytułowanej Przed obrazem, jest znakomita analiza fresku Fra Angelico z klasztoru Świętego Marka we Florencji, przedstawiającego Zwiastowanie.(…) Jest anioł, Maryja i na uboczu postać świętego Piotra. Anioł i Maryja mają zaciśnięte usta. Nie rozmawiają ze sobą. A przecież Zwiastowanie Pańskie kojarzy się nam z mową. Tam nikt nic nie mówi,nie pada żadne słowo. To właśnie – jak objaśnia Didi-Huberman – jest sposób przekazania tajemnicy. I tak tajemnicy niepokalanego poczęcia nikt nie przeniknie, nie ma tu zatem o czym mówić. Anioł zwiastuje przez swe milczenie.(…)Jak w ostatnim zdaniu Traktatu logiczno-filozoficznego Ludwiga Wittgensteina: „O czym nie można mówić o tym trzeba milczeć”. Ja bym tu dodał: ten nakaz milczenia dotyczy tylko słów. Posługując się obrazami, Fra Angelico i Bałka milczeć nie muszą, nie mogą(…)”
A np. Jagiełło z Bitwy pod Grunwaldem Matejki milczeć może, jest spokojny, pewnie dlatego, że zna jej wynik z corocznych rekonstrukcji…(przyp. mój – a.s.)
*
BAŁKA „(…) W 1990 roku zrobiłem taką rzeźbę Penguin Lamp. Wówczas były w użyciu kosze na śmieci w kształcie pingwina (…) zdecydowałem się na ten przewrotny gest: umieściłem żarówkę na dnie kosza na śmieci. Podłączyłem światło i zamieniłem kosz na śmieci w lampę. (…)”
BAUMAN To, że można manipulować znaczeniami słów i znaczeniami rzeczy, to stosunkowo nowy wynalazek. Kiedyś kosz na śmieci był koszem na śmieci. Kropka. Odkąd pojawił się Marcel Duchamp, nie jesteśmy już tych samych tożsamości rzeczy wcale tak pewni.(…)”
*
BAUMAN „(…) Pisząc o How It Is byłem nieustannie rozchwiany między pozytywnym biegunem odnajdywania wspólnoty ludzkiej w ciemnościach kontenera a poczuciem potwornego zagrożenia, którego nawet ta wspólnota nie jest w stanie zneutralizować czy znieść. Znalezienie się w tak absolutnej ciemności w centrum tętniącego życiem i światłem Londynu, to był szok. Ta ciemność była – moim zdaniem – Pańskim głównym materiałem artystycznym. Ciemność jest jednak materiałem nietrwałym. Jest pokrewna milczeniu i oczom szeroko zamkniętym. Z jednej strony pojawia się więc strach przed nieznanym, z drugiej – wszystko może się zdarzyć, mamy zatem do czynienia z wielką szansą niezwykłego przeżycia.
BAŁKA Milczenie też jest materiałem nietrwałym.
BAUMAN Ale raz przez Pana zainstalowana ciemność tam właśnie tkwi przez cały czas artystycznego przeżycia, jak zaciśnięte wargi Archanioła i Maryi u Fra Angelico.(…)”
*
Z nieznanych powodów w tym właśnie kontekście, książeczki, profesor Bauman częstuje nas smakowitą przypowieścią o Mojżeszu i rabbim Akibie: „(…) Mojżesz był wielce świątobliwym i zasłużonym człowiekiem; w nagrodę usadził go Bóg po śmierci po swojej prawicy. Zabierał go też często na przechadzki. W czasie którejś z nich poprowadził Bóg swego faworyta pod wzgórze, na którym siedział rabbi Akiba, wielce szanowany w tych czasach mędrzec, otoczony dwunastoma tysiącami uczniów wsłuchanych w niego, wyłapujących każde jego słowo, wyraźnie oczarowanych jego mądrością (…) Mojżesz słuchał. Słuchał najpierw zakłopotany, a potem znudzony, wreszcie nie wytrzymał i poskarżył się Bogu: „O czym on mówi?! Nic z tego nie rozumiem!” W tym momencie Akiba skończył wykład i udzielił głosu słuchaczom.Jeden z wielbicieli oczarowanych mądrością mistrza spytał: „Powiedz mi, Wielki Rabbi, skąd to wszystko wiesz?”. Na to Akiba: „Dowiedziałem się tego wszystkiego od naszego nauczyciela Mojżesza.” (…)”
Przyznać trzeba, że profesor Bałka (jest przecież profesorem, a może nawet doktorem na ASP) rewanżuje się nie mniej wymowną nauką: „(…) przypomniała mi się inna przypowieść, buddyjska. Pewien mistrz buddyjski miał ucznia, który chciał go bardzo naśladować. Wykonywał wszystko, co on. Chciał być dokładnym odpowiednikiem mistrza. Mistrz zawsze chodził, jak to mnich buddyjski, z kijem. Widząc poczynania ucznia, powiedział mu, że dla niego mistrzem jest ten kij, z którym chodzi. Mówił, że zawsze kroczy za nim i go po prostu naśladuje. Jeżeli więc uczeń chce stać się mistrzem, to powinien naśladować kij, a nie jego, bo to kij jest mistrzem i przewodnikiem. Po krótkim czasie uczeń znalazł sobie kij i zniknął (…)”
____________________
Kiedyś Muammar Kadafi ogłosił swoją Zieloną książeczkę – zbiór zasad i norm regulujących wszystkie sfery życia człowieka. Ustrój, moralność, cel życia, relacje z Bogiem i jago namiestnikiem na ziemi. Zawarte w niej zostały wszystkie pytania i wszystkie odpowiedzi.
Sięgając po zielonkawo-szarą książeczkę BAUMAN/BAŁKA koniecznie chciałem się dowiedzieć nie jak żyć, tylko, co jest dla mnie równie ważne, dlaczego dzieło Bałki zachwyca, choć mnie nie zachwyca. Odpowiedzi nie znalazłem w książeczce lecz u Gombrowicza: „Jak to nie zachwyca Gałkiewicza, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem Gałkiewiczowi, że zachwyca” – woła profesor Bladaczka. A w ogóle: „Koniec i bomba, a kto czytał ten trąba”.
Andrzej Skoczylas
