Znam Grzegorza Kowalskiego, ściślej, obserwuję jego działalność artystyczną od ponad pięćdziesięciu lat.
Osiągnął sukces bez precedensu w polskiej sztuce aktualnej. Uczeń Jarnuszkiewicza i Hansena, sam profesor na warszawskiej ASP, stworzył KOWALNIĘ – unikalną instytucję wspólnotowo-pedagogiczną, zarazem metodę kreowania obecności w świecie sztuki. Jakkolwiek dyskusyjnie brzmiałaby istota tej metody i jej niekonkretność, faktem jest, że samo zaistnienie Kowalni jako pojęcia w naszej rzeczywistości artystycznej, wpływ jaki wywarła na cały układ artystyczny w Polsce, jest miarą jej sukcesu i tryumfu. Nazwiska Kozyry, Althamera, Żmijewskiego, Markiewicza, oraz pokrewnych: Libery, Rajkowskiej, Uklańskiego (cóż, że to dziś celebryci) to tylko szpica falangi, która rozbiła w pył zastygły świat naszej sztuki współczesnej, pokazała bezsens i anachronizm systemu szkolnictwa artystycznego panującego wciąż u nas, ale to temat na inną okazję. Po zaistnieniu na przełomie XX i XXI wieku Kowalni, nic już nie będzie w naszej sztuce takie samo.
I oto czytam rozmowę z Grzegorzem Kowalskim, z której dowiaduję się, że… odchodzi. Osiągnął wiek? Emerytura? Znużenie?
„(…) Co będzie pan robił na emeryturze?
– Będę sobie malował obrazki.(…) Ale na starość największą przyjemność niesie mi właśnie malowanie.(…) A malując, jestem sam wobec obrazu, czyli wytworu moich rąk, umysłu czy stanu ducha. Wszystko zależne jest ode mnie: kiedy usiądę do pracy, jak rozrobię farbkę, jak ją nałożę.(…)
Czuje się pan zmęczony?
(…) Nie rzucam się już z dawnym entuzjazmem na pomysły, które przynoszą studenci. Oni powinni wnosić nowe idee do pracowni, a ja dziś często patrzę na to, z czym przychodzą, i myślę sobie, że to już przecież było.(…)


dr. K. (2014.) A. Skoczylas Marie (1910.) Kees van Dongen 1877-1968
Uważam van Dongena za jednego z największych malarzy. Podoba mi się bardzo klamra: urodził się w Delft, umarł w Monte Carlo. Lubię z nim „rozmawiać”, zwłaszcza teraz. Dlatego rozumiem chyba Grzegorza Kowalskiego, który – nieważne czy uderzył głową w szklany sufit czy nie – mówi:- Wszystko zależne jest ode mnie: kiedy usiądę do pracy, jak rozrobię farbkę, jak ją nałożę…
Andrzej Skoczylas
