Wysokich Obcasach rozmowa z sędziwą artystką (ur.1930) Wandą Czełkowską. Właśnie odbyła się w warszawskiej Królikarni wystawa jej prac. Mówi o sobie rzeźbiarz – nie rzeźbiarka. Jej biografia artystyczna, mniej czy bardziej bogata, lepiej czy gorzej opracowana przez specjalistów, fachowców czy też wszystkich chętnych, schodzi na dalszy plan, wobec najważniejszego przekazu, przesłania artystki – rzeźbiarza, a jest nim:
– „Bezwzględne wyeliminowanie rzeźby jako pojęcia kształtu„
oraz
– „W moim pojęciu przestrzeń jest istotą sztuki. Nie coś w przestrzeni, ale ona sama wraz ze wszystkim, co w niej„
Czytelnik może, ale wcale nie musi zetknąć się oko w oko z dziełem artysty, wytworem jego jaźni, by je w pełni „skonsumować”. I to bez uszczerbku, bez uszczuplenia przekazu, bez zniekształcenia jego istoty. Dlatego odnoszę się do twórczości Wandy Czełkowskiej, tak jak wcześniej do problemu Bauman/Bałka. Pytanie, czy o to chodzi w sztuce i co to jest dzieło sztuki A.D. 2017 pozostaje otwarte i jest jedynym pewnikiem jakim dysponujemy.
Wanda Czełkowska jest zacnym i zasłużonym rzeźbiarzem. Nie lepszym i nie gorszym, sądząc po jej dziele, (czyli mającym konkretny zarys w przestrzeni), niż ogromnie sławna kiedyś Alina Ślesińska, zmarła w 1994.(„wyparta”, jak piszą specjaliści historycy sztuki), podobnie jak Magdalena Więcek-Wnukowa, zmarła w 2008 r., jak Barbara Zbrożyna, zmarła w 1995. by pozostać tylko w kręgu przywołanego, pokoleniowego urodzaju polskich wybitnych rzeźbiarek.
Była członkiem sławnej drugiej Grupy Krakowskiej Obok Sterna. Obok Kantora. Obok Rosenstein. Niekwestionowanym faktem jest to, że siedziała na zebraniach Grupy. Ten fakt musi wystarczyć światu za wszystko. Analogicznie jak wola artystki – rzeźbiarza wyeliminowania rzeźby z przestrzeni jako jej istoty.
Andrzej Skoczylas
