dziejowe niedopatrzenie – dlaczego nie mauzoleum?!
Mamy do czynienia z wydarzeniem bez precedensu w polskiej historii, w tym oczywiście najnowszej. Oto staje się się na naszych oczach, tu i teraz, uruchomiony z niespotykaną dotąd i ciągle wzbierającą silą proces budowy (nazwijmy roboczo) pomników smoleńskich, (alei pomników?) a w istocie POMNIKA na miarę…kogo? Jak będzie wyglądał ten boski, bo przecież nie ludzki, zwykły kształt?
Dotąd znaliśmy procedury budowy pomników według reguł znanych od dziesięcioleci, oswojonych, cywilizowanych bym powiedział, czyli według schematu z przeszłości: pomysł – wyłonienie autora, artysty – realizacja. Dziś w Warszawie doznajemy rewolucji w tej sferze. Osiem lat temu rodzi się pomysł – idea przepoczwarzająca się z każdym miesiącem i rokiem w wszechogarniającą, totalną presję budowy pomnika, postawienia go, która z kolei z każdym dniem, z każdą chwilą staje w materialną realizacją. Po kawałku.
Nie wiemy w gruncie rzeczy co powstaje. Nie wiemy jaki kształt będzie to miało… Potworna siła miażdżąca wszelkie przeszkody: – lokalizacyjne, urbanistyczne, kulturowe, prawne, stawiająca zaczyn pomników w centrum państwa, w miejscu centrum centrów stolicy jakim jest przestrzeń placu Saskiego, Zwycięstwa, Piłsudskiego, nazywa się po prostu rewolucją. Nie ma innej nazwy dla tego ciągu wydarzeń.
Siła łamiąca wszelkie normy i konwencje w celu postawienia tworu wyobrażającego, co? Wielkość? Żal? Potęgę? To trochę tak jak dążenie do zmaterializowania…fatum. Ale ta siła wzmożenia napiera, trwa i posuwa się dalej, wytwarza nieodwracalne skutki w wypełnianiu przestrzeni, niestety nie tylko metaforycznej lecz fizycznej, jak zawalidrogi, zaśmiecanie widoków, destrukcja zabytków…
Śmieszne wydają mi się poprzednie moje wpisy na blogu dotyczące pomnika, bo oparte były na naiwnym przekonaniu, że jeśli powstaje w przestrzeni miejskiej pomnik to poprzedzony jest on, w zależności od rangi, konkursami, debatami zaangażowaniem największych twórców, artystów, z których pracy dopiero może powstać dzieło (według dotychczasowego porządku). Nieprawda. Może być dobra zmiana. Teraz powstaje coś trwałego na cokole, cokołach (koniecznie na wywyższeniach), jako wynik rewolucji poza prawami i prawidłami, poza trybem. Coś co jeszcze nie wiemy jak będziemy nazywać.
Sile sprawczej (anonimowej, jak wiemy przecież), może przez czysty przypadek, nikt nie podsunął dotąd pomysłu, na przykład budowy zamiast osławionego pomnika – mauzoleum. Tamerlan i kilku innych, przecież tego dokonali ku wiecznej chwale potomnych. A co, czy nie możemy ich przewyższyć? Czy są wrogowie naszej idei, których nie dałoby się pokonać? Kto wie?
Andrzej Skoczylas
